NIENAWIŚĆ -ZNAMIĘ OBECNYCH CZASÓW…

Pokrzywa zwyczajna plus nasiona…:)

NIENAWIŚĆ -ZNAMIĘ OBECNYCH CZASÓW…

Kiedyś już o tym pisałem, ale temat jest nie tylko nadal aktualny, ale  rozwija się wręcz wspaniale…

Ostatnio agresja, nienawiść, głupia ordynarna wściekła złośliwość- tak opanowały znaczną część rodaków, żyjących zarówno w kraju, jak i za granicą ( jak to wygląda z innymi narodami-nie wiem, ale mam nadzieję,że jednak mają tego mniej…) i osiągnęły taki poziom, że przypomniał mi się krótki felieton wspaniałego satyryka Przemysława Borkowskiego z mojego ulubionego Kabaretu Moralnego Niepokoju o permanentnej nienawiści…:

” NIENAWISTYNKI
(tytuł z racji napisania felietonu z okazji Walentynek…)

Nie będę ukrywał, że to uczucie fascynuje mnie od dłuższego czasu. Nie tyle może nawet sama nienawiść, co ludzie, którzy, że tak powiem, są jej nosicielami. Zauważyłem bowiem, że ich świat jest o wiele prostszy od naszego. Nienawiść ma niezwykłą moc odpowiadania na wszystkie pytania. O ile my musimy się z wieloma rzeczami męczyć, mamy wątpliwości, wahamy się, nie wiemy, co jest prawdą, a co nie i gdzie leży racja, o tyle człowiek, który nienawidzi, wie to wszystko i to bez specjalnego zastanawiania.

Mam znajomego, który jest doskonałym obiektem takich obserwacji. Czasami myślę, że gdybym był socjologiem, bez problemu napisałbym o nim doktorat, potem habilitację, a na końcu może nawet dzięki niemu zostałbym profesorem. Mój znajomy nienawidzi wszystkich i wszystkiego. Kobiet (bo są głupie), pedałów (bo są pedałami), Żydów (bo wiadomo), Niemców (za wojnę), Rosjan (za komunizm), Cyganów (bo brudni), Wyborczej (bo manipuluje), Tygodnika Powszechnego (bo to prawie Wyborcza), lewicy (bo to lewackie szmaty), liberałów (bo to lewackie szmaty i złodzieje) i na koniec psów (cholera właściwie wie, dlaczego). Właściwie łatwiej byłoby napisać, czego nie nienawidzi, niż czego nienawidzi.

Natomiast tu niespodzianka – gdybyście go sobie, drodzy czytelnicy, wyobrazili jako zgorzkniałego, zaplutego osobnika z zaciśniętą twarzą, bardzo byście się pomylili. To człowiek wesoły, nawet bardzo, zadowolony z życia, i przede wszystkim – bardzo zadowolony z siebie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego wieczoru !!!
Przemysław Borkowski-Kabaret Moralnego Niepokoju.”

Gdy trochę człowiek powędruje po różnych mediach,artykułach , a szczególnie po komentarzach do nich w internecie – spotyka się mnóstwo takich osobników, jak opisany w felietonie. Co najgorsze- jest to chyba nieuleczalne i na dodatek cały czas się rozwija, eksplodując przy okazji różnych mniej lub bardziej ważnych wydarzeń – według zasady , że każda okazja jest dobra, żeby swoimi obsesjami ochlapać wszystkich wkoło i spowodować epidemię głupoty i chamstwa… Nagminnie występuje to wśród politykierów,potocznie nazywanych(Bóg raczy wiedzieć dlaczego?)- politykami…Podczas ostatniej kampanii w wyborach prezydenckich  PiS-owi udało się to znakomicie, w czym podobno największy udział i zasługi miała Beata S. (  jakoś mi to dalej po S….  nie przechodzi przez klawiaturę…:) Idąc dalej za ciosem, rozwijając twórczo te metody PiS wygrał wybory parlamentarne. W społeczeństwie nastąpiła metamorfoza postaw- ludzie przestali się wstydzić przyznawać do tego, że popierają PiS i że głosowali na tę partię, nawet ludzie wykształceni, których można byłoby podejrzewać o  chociażby minimalną wyobraźnię polityczną i  umiejętność samodzielnego myślenia …:(
Mimo wszystko- bądźmy dobrej myśli, że jeszcze nie wszystko stracone i nie wszystkich to dotyczy…:)))

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich miłych Gości załączam…:)))

Telbar

NIENAWIŚĆ- ZNAMIĘ OBECNYCH CZASÓW.

Pokrzywa zwyczajna plus nasiona…:)

NIENAWIŚĆ -ZNAMIĘ OBECNYCH CZASÓW…

Kiedyś już o tym pisałem, ale temat jest nie tylko nadal aktualny, ale  rozwija się wręcz wspaniale…

Ostatnio agresja, nienawiść, głupia ordynarna wściekła złośliwość- tak opanowały znaczną część rodaków, żyjących zarówno w kraju, jak i za granicą ( jak to wygląda z innymi narodami-nie wiem, ale mam nadzieję,że jednak mają tego mniej…) i osiągnęły taki poziom, że przypomniał mi się krótki felieton wspaniałego satyryka Przemysława Borkowskiego z mojego ulubionego Kabaretu Moralnego Niepokoju o permanentnej nienawiści…:

” NIENAWISTYNKI
(tytuł z racji napisania felietonu z okazji Walentynek…)

Nie będę ukrywał, że to uczucie fascynuje mnie od dłuższego czasu. Nie tyle może nawet sama nienawiść, co ludzie, którzy, że tak powiem, są jej nosicielami. Zauważyłem bowiem, że ich świat jest o wiele prostszy od naszego. Nienawiść ma niezwykłą moc odpowiadania na wszystkie pytania. O ile my musimy się z wieloma rzeczami męczyć, mamy wątpliwości, wahamy się, nie wiemy, co jest prawdą, a co nie i gdzie leży racja, o tyle człowiek, który nienawidzi, wie to wszystko i to bez specjalnego zastanawiania.

Mam znajomego, który jest doskonałym obiektem takich obserwacji. Czasami myślę, że gdybym był socjologiem, bez problemu napisałbym o nim doktorat, potem habilitację, a na końcu może nawet dzięki niemu zostałbym profesorem. Mój znajomy nienawidzi wszystkich i wszystkiego. Kobiet (bo są głupie), pedałów (bo są pedałami), Żydów (bo wiadomo), Niemców (za wojnę), Rosjan (za komunizm), Cyganów (bo brudni), Wyborczej (bo manipuluje), Tygodnika Powszechnego (bo to prawie Wyborcza), lewicy (bo to lewackie szmaty), liberałów (bo to lewackie szmaty i złodzieje) i na koniec psów (cholera właściwie wie, dlaczego). Właściwie łatwiej byłoby napisać, czego nie nienawidzi, niż czego nienawidzi.

Natomiast tu niespodzianka – gdybyście go sobie, drodzy czytelnicy, wyobrazili jako zgorzkniałego, zaplutego osobnika z zaciśniętą twarzą, bardzo byście się pomylili. To człowiek wesoły, nawet bardzo, zadowolony z życia, i przede wszystkim – bardzo zadowolony z siebie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego wieczoru !!!
Przemysław Borkowski-Kabaret Moralnego Niepokoju.”

Gdy trochę człowiek powędruje po różnych mediach,artykułach , a szczególnie po komentarzach do nich w internecie – spotyka się mnóstwo takich osobników, jak opisany w felietonie. Co najgorsze- jest to chyba nieuleczalne i na dodatek cały czas się rozwija, eksplodując przy okazji różnych mniej lub bardziej ważnych wydarzeń – według zasady , że każda okazja jest dobra, żeby swoimi obsesjami ochlapać wszystkich wkoło i spowodować epidemię głupoty i chamstwa… Nagminnie występuje to wśród politykierów,potocznie nazywanych(Bóg raczy wiedzieć dlaczego?)- politykami…Podczas ostatniej kampanii w wyborach prezydenckich  PiS-owi udało się to znakomicie, w czym podobno największy udział i zasługi miała Beata S. (  jakoś mi to dalej po S….  nie przechodzi przez klawiaturę…:)
Mimo wszystko- bądźmy dobrej myśli, że jeszcze nie wszystko stracone i nie wszystkich to dotyczy…:)))

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich miłych Gości załączam…:)))

Telbar

KOLOROWY KONCERT

KOLOROWY KONCERT

Byłem  kiedyś  na rannym  spacerze ,
A muszę wyznać,że w bajki nie wierzę …
Szedłem powoli zwykłą polną drogą ,
Mijając domy,malowane płotki ,
Ogródki,których zazdrościć sobie mogą
Sąsiedzi,znajomi-młodsze,starsze  ciotki -
W kierunku łąk rozległych,leżących opodal …

Widziałem i słyszałem koncert przedziwny,
Gdzie różne dźwięki kolor miały inny :
Pastelowe szumy, karminowe świsty,
Tęczowe śpiewy i złotawe szepty…
Fioletowe nuty, czerwone dźwięki,
Zielone szepty i niebieskie jęki :

Grane na strunach traw ,
W rosie skąpanych ,
Dzwonkach kwiatów,
Pajęczynami powiązanych …

Poruszanych wiatrem,
Szarpanych przez ptaki ,
Muskanych przez motyle …

I sam już nie wiem,czy wszystko tak było,
Czy  tylko  to  mi  jakby się  przyśniło …???

Tylko skąd źdźbła traw w moich włosach …???

Telbar

KOCHAĆ TO ŚNIĆ NA JAWIE…

 
KOCHAĆ TO ŚNIĆ NA JAWIE…
Kochać to śnić na jawie…
Niby stąpając po ziemi-
Dotykać nieba prawie…
Perły porannej rosy
W naszyjniki zbierać…
Barwne słońce gasić,
By zapalić księżyc …
Spod zamkniętych powiek,
Niczego nie widząc,
Wszystko wkoło widzieć…
Nawet gdy drugie serce
Błądzi gdzieś w rozterce…
Bo prawdziwa miłość
Nas o zdanie nie pyta…
Czy zimą,czy w lecie-
Jawę ze snem plecie…
Telbar

TATRZAŃSKIE REMINISCENCJE…

TATRZAŃSKIE REMINISCENCJE…

Tym, którzy Tatry kochają…
Mam w pamięci taki zakopiański obraz utkwiony…:
Nosal, wiszący nad Kuźnicami kilkudziesięciometrowymi pionowymi ścianami skalnymi, patrzącymi ku zachodowi-pooranymi licznymi mniejszymi, większymi szczelinami… bruzdami… załomkami…
Wysoko nad przepaścią-dawno, dawno temu-w tej pionowej ścianie nasionko kosodrzewiny figlarny wiatr umieścił, o piękno naszych Tatr zatroskany…I wyrósł krzew , korzeniami wgryzający się w skałę, w każdą najmniejszą nawet szczelinkę -w walce o pokarm i przetrwanie,  a na zewnątrz- z roku na rok większy -piękny pióropusz zielonych igieł do powywijanego pnia przyczepiony, z gałązkami skierowanymi do nieba- nad wielką przepaścią wiszący samotnie…
Falujący, muskany delikatnym wiaterkiem w pogodne dni…
Łapczywie chwytający krople wody, gdy niebo deszczem płacze…
Szarpany silnie halnym, pod jego naporem uginający się – aby przetrwać…
Wszystko to – ciągle na przemian- wczoraj… dziś … teraz… jutro… nocą i za dnia białego- w każdej chwili istnienia…
Bez pewności, co będzie jutro…I czy będzie jutro…
Jak u ludzi…
A jednak warto tak zaistnieć – choćby na chwilę… na rok… na dwa… a może na dłużej ???
Może na zawsze ???

Telbar

PRZECIEŻ JEST JUŻ PO NIBY-WYBORACH( Kolejnych…)

Zaciekli zwolennicy wszystkich partii szermowali  hasłem: „Każdy głos się liczy…” . Ja też w to mocno wierzyłbym i miałbym  taką nadzieję, gdyby nie obecne ordynacje wyborcze…

Nie jestem wyznawcą wiary w spiskową teorię na każdym polu: mediów, sondaży, opinii- politykierzy jacy są, prawie każdy widzi, ale system jest taki, że prawie na 1oo% mogłem wskazać przed 25. maja kilkanaście, a nawet więcej nazwisk, które znajdą miejsce w parlamencie europejskim- to liderzy najpopularniejszych partii już zdecydowali i wybrali, a wyborcy mogą tylko zdecydować, ile i którego jeszcze gorszego „pośladu” politykierskiego z poszczególnych partii wypełni pozostałe miejsca. System wyborów został zachowany – z małymi poprawkami- z PRL-u : ”głosuj bez skreśleń”- tam też były dopisane nazwiska bez znaczenia, a wiadomo było od początku, kto zostanie wybrany… I tak jest obecnie- dożywotnio, a właściwie dopóty, dopóki ich partie będą wchodzić do sejmu, a oni będą liderami- Miller, Piechociński, Tusk,  Kaczyński i ich najbliżsi przyboczni- będą parlamentarzystami( w sejmie albo w parlamencie europejskim) , niezależnie od ich prawdziwej wartości, a namaszczeni  przez nich kandydaci, umieszczeni na pierwszych miejscach list- zawsze wejdą do parlamentu, niezależnie od oceny wyborców…
Bez zmiany ordynacji, a szczególnie bez usunięcia głosowania na listy i wprowadzania do sejmu kandydatów z pierwszych miejsc list -nic się nie zmieni. Ogromnym krokiem w kierunku demokracji byłoby- być może- drukowanie list z nazwiskami w kolejności alfabetycznej i gdyby wchodzili z list ci,którzy mają najwięcej głosów. Jestem jednak przekonany, że nie dożyję takich czasów, bo żaden z najważniejszych politykierów-od Kaczyńskiego do Tuska- nie podetnie gałęzi, na której ma zapewnione wygodne dożywotnie siedzenie…No- ale może kiedyś… Trzeba mieć jednak nadzieję…:)))

Telbar

WYZNANIE…

WYZNANIE…

Ja tych wierszy nie piszę…
One drzemią we mnie,
Uśpione dniem powszednim
I niemożliwością…
Wędrują niestrudzenie
Miesiącami…
Latami…
Po zakamarkach mojej wyobraźni…

Czekają -
Na chwilę…
Na błysk w oku…
Na zawrót głowy…

I budzą się poplątane,
Gdy dociera do nich
Zapach świerków…
Szum potoków…
Grzmot wodospadów…
Szept skał muskanych
Podmuchami wiatru…
Błysk świateł,zanurzonych
W kroplach porannej rosy:
Na stokach…
U podnóża gór…
Na szczytach…

I  gdy  serce  przepełnia  szczęście…

Ja tylko znam litery…
I ustawiam je w porządku,
Zgodnie z rytmem serca…

Na kartach zapamiętania…

Telbar

MATURA 2014-ŻYCZENIA DLA MATURZYSTÓW

ŻYCZENIA DLA  MATURZYSTÓW…

Któż nie ma wspomnień związanych z majem -miesiącem ,w którym już zapomnieliśmy :
- o szarugach końca zimy…
- o marcu,w którym jak w garncu…
- o „kwiecieniu-plecieniu”, który przeplata trochę zimy , trochę lata…

A maj -to miesiąc :
-o nieskończonej ilości odcieni zieleni,
-zapełniony kwiatami tuż przy ziemi…
-na krzewach…
-na prawie wszystkich drzewach…
-sadów świecących bielą i różem  płatków, przepełnionych wszechobecnym świergotem ptaków  wśród gałęzi drzew …
-no i wypełniony cudownym zapachem białych i liliowych bzów…

W takiej oto scenerii przychodzi abiturientom zmagać się z maturą-jednym z najważniejszych egzaminów w życiu,którego zdanie jest warunkiem koniecznym do rozwinięcia skrzydeł w dalszym kształceniu,do realizacji zawodowych marzeń…
Właśnie dziś 5.  maja rozpoczęły  się tegoroczne matury egzaminem z języka  polskiego,więc życzę -a na dobre życzenia nigdy nie jest za późno-wszystkim tegorocznym abiturientom:
-tematów wymarzonych …
-zadań ,których rozwiązania umiecie na celująco…
-pytań,które właśnie sami sobie byście zadali,aby jak najlepiej wypaść przed komisją…
-miłych Profesorów,których życzliwy uśmiech na twarzy będzie Wam pomagał skupić myśli…
-wspaniałych ocen,wieńczących Waszą naukę w Liceum…

Trzymający za Was kciuki

Telbar

NIENAWIŚĆ-ZNAMIĘ CZASU…

Pokrzywa zwyczajna plus nasiona…:)

NIENAWIŚĆ -ZNAMIĘ CZASU…

Kiedyś już o tym pisałem, ale temat jest nie tylko nadal aktualny, ale  rozwija się wręcz wspaniale…

tytuł mógłbym nawet zmienić na ” NIENAWIŚĆ – ZNAMIĘ OBECNYCH CZASÓW” ( Niestety…:(  )

Ostatnio agresja,nienawiść,głupia ordynarna wściekła złośliwość- tak opanowały znaczną część rodaków,żyjących zarówno w kraju,jak i za granicą(jak to wygląda z innymi narodami-nie wiem,ale mam nadzieję,że jednak mają tego mniej…) i osiągnęły taki poziom,że przypomniał mi się krótki felieton wspaniałego satyryka Przemysława Borkowskiego z -mojego ulubionego-Kabaretu Moralnego Niepokoju o permanentnej nienawiści…:

” NIENAWISTYNKI
(tytuł z racji napisania felietonu z okazji Walentynek…)

Nie będę ukrywał, że to uczucie fascynuje mnie od dłuższego czasu. Nie tyle może nawet sama nienawiść, co ludzie, którzy, że tak powiem, są jej nosicielami. Zauważyłem bowiem, że ich świat jest o wiele prostszy od naszego. Nienawiść ma niezwykłą moc odpowiadania na wszystkie pytania. O ile my musimy się z wieloma rzeczami męczyć, mamy wątpliwości, wahamy się, nie wiemy, co jest prawdą, a co nie i gdzie leży racja, o tyle człowiek, który nienawidzi, wie to wszystko i to bez specjalnego zastanawiania.

Mam znajomego, który jest doskonałym obiektem takich obserwacji. Czasami myślę, że gdybym był socjologiem, bez problemu napisałbym o nim doktorat, potem habilitację, a na końcu może nawet dzięki niemu zostałbym profesorem. Mój znajomy nienawidzi wszystkich i wszystkiego. Kobiet (bo są głupie), pedałów (bo są pedałami), Żydów (bo wiadomo), Niemców (za wojnę), Rosjan (za komunizm), Cyganów (bo brudni), Wyborczej (bo manipuluje), Tygodnika Powszechnego (bo to prawie Wyborcza), lewicy (bo to lewackie szmaty), liberałów (bo to lewackie szmaty i złodzieje) i na koniec psów (cholera właściwie wie, dlaczego). Właściwie łatwiej byłoby napisać, czego nie nienawidzi, niż czego nienawidzi.

Natomiast tu niespodzianka – gdybyście go sobie, drodzy czytelnicy, wyobrazili jako zgorzkniałego, zaplutego osobnika z zaciśniętą twarzą, bardzo byście się pomylili. To człowiek wesoły, nawet bardzo, zadowolony z życia, i przede wszystkim – bardzo zadowolony z siebie.

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego wieczoru !!!
Przemysław Borkowski-Kabaret Moralnego Niepokoju.”

Gdy trochę człowiek powędruje po różnych mediach,artykułach ,a szczególnie po komentarzach do nich w internecie -spotyka się mnóstwo takich osobników,jak opisany w felietonie. Co najgorsze-jest to chyba nieuleczalne i na dodatek cały czas się rozwija,eksplodując przy okazji różnych mniej lub bardziej ważnych wydarzeń -według zasady ,że każda okazja jest dobra,żeby swoimi obsesjami ochlapać wszystkich wkoło i spowodować epidemię głupoty i chamstwa… Nagminnie występuje to wśród politykierów,potocznie nazywanych(Bóg raczy wiedzieć dlaczego?)- politykami…
Mimo wszystko-bądźmy dobrej myśli,że jeszcze nie wszystko stracone i nie wszystkich to dotyczy…:)))

Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich miłych Gości załączam…:)))

Telbar

WSPINACZKA W TATRACH (Sonet tatrzański)…

WSPINACZKA W TATRACH…

(SONET  TATRZAŃSKI…)

Zawieszona między ziemią a niebem
Moja dusza nad otchłanią-pod rajem…
Lgnie całym ciałem do gorącej skały,
Wczepionym w nią ,jak ptak  pazurami…

Kocham skalny gzyms mały pod mą stopą…
Kocham występ skały trzymany dłonią…
Tulę twarz między skalne załamania…
To stan uniesienia…umiłowania…

Staję…Idę…Trzymam mocno…Najmocniej…
Powoli…Powoli…Jestem coraz wyżej…
Pnąc się mozolnie jestem coraz bliżej…

Gdy obłoki muskają moje stopy,
A orła widzę na mej doliny tle-
Gorące łzy szczęścia Bogu memu ślę…

Telbar

NAJPIĘKNIEJSZYM KWIATEM TY…

NAJPIĘKNIEJSZYM KWIATEM  TY…
Sonet XVII

W Twym ogrodzie marzeń zawitałem-
Najpiękniejszym kwiatem Ciebie zastałem…
Pierwszym rozwiniętym o słońca wschodzie-
Ostatnim gaszącym blask o zachodzie…

Twoje włosy wiatrem od bzów pachniały,
Twoje oczy świeciły barwami snów…
Twe piersi morzem jakby falowały,
Gdy usta były kolebką pięknych słów…

Było już wiele takich dni,gdy nocą
Gwiazdy swe granatowe niebo złocą-
A Ty i księżyc przyglądacie się nim…

Teraz my w sobie całkiem zatraceni…
Żarem,ogniem,miłością swą spleceni-
Znikamy za zakrętem,gdzie nie ma zła…

Telbar

WIELE ŚWITÓW JUŻ BYŁO BEZ CIEBIE…

Mój czarno-biały pastel „Grzybobranie”

WIELE ŚWITÓW JUŻ BYŁO BEZ CIEBIE…
Sonet XXII

Wiele świtów już było bez Ciebie,
Wiele zmierzchów kończyło szare dni…
Pytałem siebie,co może być dalej…
Wtem-razem z wiosną -zjawiłaś się Ty…

Znalazłem Cię nagle w ludzkim tłumie-
Piękne serce błyszczało na Twej dłoni…
Życzliwość ogniem w Twych oczach płonie,
A jeden śpiew Duszy drugi goni…

Już zapomniałem : gdzie sen,a gdzie jawa…
Ty nie pamiętasz co jawą jest ,a co snem…
Razem marzymy za każdym wspólnym dniem…

Teraz każdy brzask budzi się z Tobą,
A miłowania rytmem i szeptem wyznań
Kończymy nocą  każdy wspaniały dzień…

Telbar