MAGIA MORSKIEGO OKA…

 

MAGIA MORSKIEGO OKA…

Tym,którzy choć raz w głębinach  Morskiego Oka  wzrok zanurzyli…

Gór ślad w pamięci zatopiony,
Niczym Mięguszowieckie w Morskim Oku,
Pod powiekami zadumy schowany
Błyszczy jak brylant z Rybiego Potoku…

Dziewięćsił,pajęczyną mocno oplątany
Świeci , jak słońce w barwnej aureoli,
Gdy w porannej rosy perłach  skąpany-
Mieni się wszystkimi tęczy kolorami …

Pójdźmy mozolnie ponad Morskie Oko
Ścieżyną w poprzek Miedzianego stoku-
Tam,gdzie okiem więcej ogarnąć można
Cudów,które się chciało stworzyć Bogu…

Ostatnia kosodrzewina,która zapomniała,
Że dla niej to już za wysoko-
Wskazuje drogę nam ku szczytom ,
Na pożegnanie szum roztacza wokół…

Głazy spowite porostów złotem,
Drzemiące w Dolinie za Mnichem,
Dają oparcie naszym stopom
W drodze na szczyty…Nasze szczyty…

Na Szpiglasowy?…Może na Cubrynę ?
Może do Chałubińskiego Wrót…?

A Mnich to wszystko błogosławi,
Cieniem na Czarny Staw rzucanym,
Gdy słońce mozolnie dopełnia dnia…

Tylko tu można być niezmienności pewnym…

 

Telbar

 

MIŁOŚĆ TO…

DSC_0054ph[1].JPG

 

MIŁOŚĆ TO…

Miłość to najwyższy stan Duszy uniesienia,
Który część rozumu w uczucie przemienia…
Zależy,jak głęboko wniknie w Twoje serce:
Żyjesz w szczęściu czasem,a czasem w rozterce…

Jeśli rytm Twego serca całkiem opanuje-
Wtedy wiersze łatwo  się o miłości  pisze…
Ale czasem,niestety,bardzo trudno żyje…

Szczególnie za zakrętem…

Braku wzajemności…

 

Gabriel

 

137010960bjaipejz.jpeg

WSPINACZKA W TATRACH (Sonet tatrzański)…

WSPINACZKA W TATRACH…

(SONET  TATRZAŃSKI…)

Zawieszona między ziemią a niebem
Moja dusza nad otchłanią-pod rajem…
Lgnie całym ciałem do gorącej skały,
Wczepionym w nią ,jak ptak  pazurami…

Kocham skalny gzyms mały pod mą stopą…
Kocham występ skały trzymany dłonią…
Tulę twarz między skalne załamania…
To stan uniesienia…umiłowania…

Staję…Idę…Trzymam mocno…Najmocniej…
Powoli…Powoli…Jestem coraz wyżej…
Pnąc się mozolnie jestem coraz bliżej…

Gdy obłoki muskają moje stopy,
A orła widzę na mej doliny tle-
Gorące łzy szczęścia Bogu memu ślę…

Telbar

WIELE ŚWITÓW JUŻ BYŁO BEZ CIEBIE…

Mój czarno-biały pastel „Grzybobranie”

WIELE ŚWITÓW JUŻ BYŁO BEZ CIEBIE…
Sonet XXII

Wiele świtów już było bez Ciebie,
Wiele zmierzchów kończyło szare dni…
Pytałem siebie,co może być dalej…
Wtem-razem z wiosną -zjawiłaś się Ty…

Znalazłem Cię nagle w ludzkim tłumie-
Piękne serce błyszczało na Twej dłoni…
Życzliwość ogniem w Twych oczach płonie,
A jeden śpiew Duszy drugi goni…

Już zapomniałem : gdzie sen,a gdzie jawa…
Ty nie pamiętasz co jawą jest ,a co snem…
Razem marzymy za każdym wspólnym dniem…

Teraz każdy brzask budzi się z Tobą,
A miłowania rytmem i szeptem wyznań
Kończymy nocą  każdy wspaniały dzień…

Telbar

(26)MIŁOŚĆ A WIATR…??? MOŚCI ZAGŁOBO…

(26)MIŁOŚĆ A WIATR…??? MOŚCI ZAGŁOBO…

Gdy tak siedzimy na tej krawędzi ,oddzielającej niebo od ziemi,błękity od brązów skał,rozkoszując się pięknymi widokami przed i za nami-no i odrobiną dwójniaku dla podkreślenia doniosłości chwili-myśli uciekają do rozważań o miłości…
Mości  Onufry- miłość tak,jak powietrze i  jego ruch -wiatr-bardzo różne mają nastroje i moce…
Wiatr czasem…:
Muska,pieści czule źdźbła trawy na skale czy liście na drzewie…
Lekko żaglem załopocze ,co Waść przecież tak lubisz-gdy jego szum w takielunku żeglarzom miód do serca toczy…
Delikatnie dotknie,gładząc je, białe masy śniegu zawisłe pod szczytami…
Piękne obłoki po niebie goni…
Szumem w koronach drzew ptakom pisklęta do snu kołysze…

Czasem jednak też…:
Grube drzewa,maszty łamać jak zapałki może…
Wielkie masy śniegu-nieraz od lat zastygłe wysoko-w jednej chwili w potężną lawinę,niszczącą wszystko,co spotka na swej drodze, zamienić potrafi…
Płaską taflę wody w wielkie pionowe,pokryte pianą ,ściany  pędzące znikąd donikąd- przelewające się przez nawet wielkich statków pokłady – przemienia…

A cóż człowiek może uczynić z miłością-tym powietrzem, wiatrem Duszy…???
Chyba niewiele…:
Może marzyć i pomagać swym marzeniom w spełnianiu…
Może chcieć być tym źdźbłem trawy…żaglem na maszcie…olinowaniem…białą czapą śniegu …obłokiem na niebie…-i wierzyć, że zawsze tylko lekki zefirek będzie go owiewał…że nigdy wichura go nie dosięgnie…że gdy ona nadciągnie-zdoła skryć się w miejscu spokojnym, bezpiecznym…że zdąży w bezpiecznym porcie zacumować…i przetrwać burzę…i doczekać znów słońca…i poczuje znów muskanie ledwie wiaterka…

A jeśli będzie miał pecha…???
W końcu człowiek to malutki pyłek ledwie,który rodzi się, trwa, kocha,przemija…
Tylko pamięć po nim zostaje i ślady miłości…a natura trwa nadal…a wiatr muska…łamie…pieści…niszczy-i ciągle tak na zmianę…
Podobnie jest z miłością -tym niezwykłym ,wzniosłym stanem Duszy…I nijak się temu nie poradzi,bo to ona nas wybiera…albo nie…

Telbar

SZCZĘŚCIE…?

SZCZĘŚCIE…?

Rozkochałaś mnie w sobie
Śpiewem swojej Duszy…
Gdybyś nie istniała -
Po co miałbym istnieć ja ???

Szczęście ma różne oblicza -
Też takie ,by mieć Kogoś…
Z Kim -choćby przez moment-
Można unosić się wśród gwiazd…
I za Kim tęskni się
Godzinami oczekiwań…
Gwiezdnym pyłem posypując
Pragnienia ,marzenia…

Jestem szczęśliwy,
bo mam CIEBIE !!!

Telbar

ZAWIESZONA MIĘDZY ZIEMIĄ A NIEBEM…

ZAWIESZONA MIĘDZY ZIEMIĄ A NIEBEM…

(SONET  TATRZAŃSKI…)

Zawieszona między ziemią a niebem
Moja dusza nad otchłanią-pod rajem…
Lgnie całym ciałem do gorącej skały,
Wczepionym w nią ,jak ptak  pazurami…

Kocham skalny gzyms mały pod mą stopą…
Kocham występ skały trzymany dłonią…
Tulę twarz między skalne załamania…
To stan uniesienia…umiłowania…

Staję…Idę…Trzymam mocno…Najmocniej…
Powoli…Powoli…Jestem coraz wyżej…
Pnąc się mozolnie jestem coraz bliżej…

Gdy obłoki muskają moje stopy,
A orła widzę na mej doliny tle-
Gorące łzy szczęścia Bogu memu ślę…

Telbar

JAKI KOLOR MA TWOJA DUSZA,GDY ŚPI…

JAKI KOLOR MA TWOJA DUSZA,GDY ŚPI…
Sonet XVI

Nocą z dzikimi gęsiami przylecę,
Pod Twe zamknięte powieki zaświecę
Swymi oczyma i spojrzę głęboko,
Co na samym dnie gości Twoje oko…

Jaki kolor ma Twoja Dusza ,gdy śpi-
Skoro każdej nocy tak cudownie śni…
Chyba kolorami tęczy się mieni
Od fioletów w cieniach do czerwieni…

Nimi  maluje podniebne obłoki-
Poranne,w południe,o zachodzie…
Ozdabia  wszelkie natury uroki…

Nimi pomaluję Twoje marzenia,
By już Twe życie nie znało cierpienia,
Żalu, smutku ani chwil zwątpienia…

Telbar