TATRZAŃSKIM I SZLAKAMI…

TATRZAŃSKIM I SZLAKAMI…

Welonem nocnych mgieł pokryte Tatry,
Zmorzone o słonecznym poranku snem-
Ze świtem ożywają światłem,cieniem…
Wraz z poranną rosą wchłaniają mnie…

Przywołują mnie swoim majestatem,
Obiecują mnóstwo niezbywalnych chwil…
Stoki witają limbami,smrekami…
Szczytom-wiatrem podszyta czapka z chmur…

Wracam,gdy po stokach płyną zmierzchłe mgły-
Jesienią bywają często takie dni…
Patrząc z dolin ku szczytom-znów tęskno mi…

Gdy naprawdę kochasz-to serce nawet
Wyczerpane koncert zmęczeniem swym gra…
Po zejściu z gór nigdy nie szkoda dnia…

Czesław

38b17b1a2f19ec7b4020108e83f4e87314190feniks

MILCZENIE-ZAWSZE O CZYMŚ…

MILCZENIE…ZAWSZE O CZYMŚ…

Idąc przed siebie,w swojej dłoni
Trzymasz pęk liści kolorowych…
Szelest liści pod Twymi stopami…
Nic nie mówisz…Cicho…Cichutko
Płyniesz z obłokami…

Patrzysz na mijającą  jesień
Z czerwieniejącymi  liśćmi,
Drżącą pod falami  uroków
Twoich rozwichrzonych myśli -
Cisza…

Upłynęło już wiele miesięcy…
Po nocy biel wczesnym świtem
Miękko purpurą z fioletami
Dachy,drzewa i krzewy mami…
Znowu cisza…

Patrzysz przed siebie…Marzysz…Pragniesz-
Brodzić boso o świcie po trawie,
W porannej rosie skąpanej…
Gasić słońce,zapalając księżyc…
I znowu cisza…

Stoisz w oknie bezchmurną nocą,
Patrzysz w rozgwieżdżone  niebo…
Myślami tańczysz z gwiazdami…
Szukasz tej jednej…Wymarzonej…
Milczysz…

Bo mówić można o niczym…
Milczy się – zawsze o czymś…

A może milczymy o tym samym…???

Telbar

KOCHAJMY DZIKIE GRUSZE…

KOCHAJMY DZIKIE  GRUSZE…

Jesień już zawitała na dobre-
Kryje drzewa to złotem,to brązem…
W przeszłość poszły kwiaty kolorowe,
Zdobiące łąki , grządki ogrodowe . . .

Dzika grusza ,co stoi na miedzy-
Kto ją sadził-
Nikt nie ma tej wiedzy…
Calusieńki rok niepozorna,skromna-
Tak samotnie
Przeciwnościom oporna-
Jesienią na barw królową wyrasta . . .

Jest taki czas ,
Nie pamiętający lata,
Gdy na niej znajdziesz-
Wszystkie barwy świata…

Jeszcze zostały soczyste zielenie,
Inne liście już pokryły złocenia,
Obok brązów w różnych odcieniach…
A miejscami -
Niczym ogromne kwiaty-
Czerwieni ,
Oranżu ,
Różów ,
Bordo płaty…
Stroją drzewo jak pól jakąś królową…

A pod drzewem jeszcze mocne cienie
Fioletowymi plamami
Odbijają niebo…

Jesień dla niej to czas świętowania
Za całoroczne z życiem mocowania :
W samotności,
W szczerym polu stojąca-
Opór wichrom,
Śniegom,
Zawiejom dająca…
Latem przed słońcem,
Osłony nie mając-
Jeszcze innym
Tak rzeźwiący cień dając…
To znów w słocie,
W deszczu zatopiona …

A jesienią podobna

Do DĘBU…

Do KLONU…

Drzewa są jak ludzie,
Ludzie są jak drzewa …

Są ludzie
niczym takie dzikie grusze . . .

Kochajmy dzikie grusze …

Telbar

TATRY-MOJA MIŁOŚĆ (SonetXX)

TATRY-MOJA MIŁOŚĆ (SonetXX)

Welonem nocnych mgieł pokryte Tatry,
Zmorzone o słonecznym poranku snem-
Ze świtem ożywają światłem,cieniem…
Wraz z poranną rosą wchłaniają mnie…

Przywołują mnie swoim majestatem,
Obiecują mnóstwo niezbywalnych chwil…
Stoki witają limbami,smrekami…
Szczytom-wiatrem podszyta czapka z chmur…

Wracam,gdy po stokach płyną zmierzchłe mgły-
Jesienią bywają często takie dni…
Patrząc z dolin ku szczytom-znów tęskno mi…

Gdy naprawdę kochasz-to serce nawet
Wyczerpane koncert zmęczeniem swym gra…
Po zejściu z gór nigdy nie szkoda dnia…

telbar

W RAMIONACH MIŁOŚCI…

W RAMIONACH MIŁOŚCI..

Ramionami pięknymi miłość nas oplata
Jesienią ,zimą,wiosną-nie czekając lata…
A my ufni,bezgranicznie nią urzeczeni,
W oczy,usta,postać-ślepo zapatrzeni-

Ku swemu przeznaczeniu posłusznie zdążamy…
Gdyż innego świadomego wyboru nie mamy…
Bo kochać to spadać w otchłanie skłębione-
Za każdym razem pierwsze,jedyne,szalone…
Przez nikogo wcześniej nigdy nie zbadane…
Bo gdy kochasz-to marzysz…gdy marzysz-to żyjesz…
Gdy wierzysz-ziści się to ,na co tak ufnie czekasz…

Nikt nie zna wyboistej drogi przeznaczenia…

Telbar

MILCZENIE-CZTERY PORY ROKU…

MILCZENIE…

Idąc przed siebie,w swojej dłoni
Trzymasz pęk liści kolorowych…
Szelest liści pod Twymi stopami…
Nic nie mówisz…Cicho…Cichutko
Płyniesz z obłokami…

Patrzysz na mijającą  jesień
Z czerwieniejącymi  liśćmi,
Drżącą pod falami  uroków
Twoich rozwichrzonych myśli -
Cisza…

Upłynęło już wiele miesięcy…
Po nocy biel wczesnym świtem
Miękko purpurą z fioletami
Dachy,drzewa i krzewy mami…
Znowu cisza…

Patrzysz przed siebie…Marzysz…Pragniesz-
Brodzić boso o świcie po trawie,
W porannej rosie skąpanej…
Gasić słońce,zapalając księżyc…
I znowu cisza…

Stoisz w oknie bezchmurną nocą,
Patrzysz w rozgwieżdżone  niebo…
Myślami tańczysz z gwiazdami…
Szukasz tej jednej…Wymarzonej…
Milczysz…

Bo mówić można o niczym…
Milczy się – zawsze o czymś…

Telbar

TATRY-MOJA MIŁOŚĆ SonetXX

Welonem nocnych mgieł pokryte Tatry,
Zmorzone o słonecznym poranku snem-
Ze świtem ożywają światłem,cieniem…
Wraz z poranną rosą wchłaniają mnie…

Przywołują mnie swoim majestatem,
Obiecują mnóstwo niezbywalnych chwil…
Stoki witają limbami,smrekami…
Szczytom-wiatrem podszyta czapka z chmur…

Wracam,gdy po stokach płyną zmierzchłe mgły-
Jesienią bywają często takie dni…
Patrząc z dolin ku szczytom-znów tęskno mi…

Gdy naprawdę kochasz-to serce nawet
Wyczerpane koncert zmęczeniem swym gra…
Po zejściu z gór nigdy nie szkoda dnia…

telbar