TATRZAŃSKIMI SZLAKAMI… Sonet XXI

TATRZAŃSKIMI SZLAKAMI…
Sonet XXI

Gdy zapachem jagód,wrzosów witasz brzask…
Gdy ptaków niemiłosierny słyszysz wrzask…
Gdy zapach świerków rządzi Twoimi zmysłami,
Gdy słyszysz szum pszczół -idziesz dolinami…

Gdy słyszysz szumy traw wiatrem niesione…
Gdy porosty świecą jakby pozłocone…
Gdy wilgoć obłoków omywa Twą twarz…
Jesteś wysoko-regle pod stopami masz…

Gdy widzisz orła i błysk w jego oku…
Gdy obłoki płyną na tle potoku…
Gdy widzisz nad sobą tylko chabry nieba-

Jesteś na szczycie-wyżej już nie trzeba…
Nie można już bliżej nieba…Chyba,że…
Jestem z Tobą…Nieważne wtedy gdzie…

Czesław

ab189054aeduchgororygram1-505x630

PRZYJDĘ DO CIEBIE…

PRZYJDĘ DO CIEBIE…
Przyjdę do Ciebie któregoś wieczora
Razem z Twym pierwszym snem…
Przyniosę z sobą bukiecik marzeń-
A każde zamienię w sen…
Zabiorę Ciebie w tak przedziwny świat,
Gdzie sen jest życiem…
A życie jest snem…Wcześniejsze życie wymażę z pamięci…

Będę opowiadał Ci swoje marzenia,
W które Twe życie przemienię…
Pokażę Ci ogród ,w którym magnolie
Kwitną przez okrągły rok…
Gdzie czerwone róże
Swym pięknym
Zapachem
Znaczą -
Jak dawniej-
Miłości trop …

Będę się ciągle wkradał w Twoje sny,
A za każdym razem -
Nad ranem …
Na Twej twarzy
Trzy łzy zostawię :

Pierwszą -łzę szczęścia…
Drugą -żalu,że to już świt…
Trzecią -bólu,że to tylko sen…

Będę przychodził uparcie tak długo,
Aż powiesz :
Nie odchodź…
To dopiero świt…

Uronię wtedy tylko jedną łzę …

Łzę szczęścia…

Telbar

PĄK BIAŁEJ RÓŻY…

PĄK BIAŁEJ RÓŻY…

Gdybym był słaby,gdybym nie był sobą,
Powinienem dać Ci …Pąk Białej Róży…
Pożegnać Cię i pójść w inną drogę,
Zabierając ze sobą wielką gorycz chwili…
Zostać na zawsze z garścią swoich marzeń
I schować je głęboko,jak można najgłębiej…
Ale ja jestem wielkim marzycielem,
Który chce nie znać słowa :niemożliwe-
Stworzę ze swych marzeń wehikuł czasu…

Wsiądę do niego któregoś poranka
I ulecę w miniony czas . . .
może kilkanaście lat….
Tak odmieniony zajadę pod Twój dom-
Dam  Ci  Dwanaście  Czerwonych  Róż….
I zaproszę Cię-obok mnie,siądź….
I już na zawsze . . .

Razem ze mną…

B Ą D Ź . . .


I zabiorę Cię w odległe,gęste mgły ,
Które za nami zatrą wszelki ślad…
Cofniemy się razem kilkanaście lat ,
Zapomnimy,że był inny, gorszy świat ,
Wytrzemy z pamięci całe podłe zło…

Wezmę Cię za rękę i poprowadzę
Przez kwitnące łąki,strumyki,lasy-
Przed Wielki Ołtarz Natury…
w G Ó R Y. . .
Tam wyszepczę Ci czule
KOCHAM . . .
CHCĘ . . .

PŁONĘ . . .

TAM zakwitniesz na nowo
Piękną Magnolią Różową …
A ja się zmienię w rój barwnych motyli,
Który starannie Twe kwiaty zapyli,
Aby Magnolie przetrwały . . .


NA  ZAWSZE . . .

Telbar

A to jeden z prawdziwych ołtarzy-z wodnymi piszczałkami organów pośrodku…


W RAMIONACH MIŁOŚCI…

W RAMIONACH MIŁOŚCI..

Ramionami pięknymi miłość nas oplata
Jesienią ,zimą,wiosną-nie czekając lata…
A my ufni,bezgranicznie nią urzeczeni,
W oczy,usta,postać-ślepo zapatrzeni-

Ku swemu przeznaczeniu posłusznie zdążamy…
Gdyż innego świadomego wyboru nie mamy…
Bo kochać to spadać w otchłanie skłębione-
Za każdym razem pierwsze,jedyne,szalone…
Przez nikogo wcześniej nigdy nie zbadane…
Bo gdy kochasz-to marzysz…gdy marzysz-to żyjesz…
Gdy wierzysz-ziści się to ,na co tak ufnie czekasz…

Nikt nie zna wyboistej drogi przeznaczenia…

Telbar

SZCZĘŚCIE…?

SZCZĘŚCIE…?

Rozkochałaś mnie w sobie
Śpiewem swojej Duszy…
Gdybyś nie istniała -
Po co miałbym istnieć ja ???

Szczęście ma różne oblicza -
Też takie ,by mieć Kogoś…
Z Kim -choćby przez moment-
Można unosić się wśród gwiazd…
I za Kim tęskni się
Godzinami oczekiwań…
Gwiezdnym pyłem posypując
Pragnienia ,marzenia…

Jestem szczęśliwy,
bo mam CIEBIE !!!

Telbar

PORANNE MARZENIE(Na granicy snu…)

PORANNE MARZENIE(Na granicy snu…)

Wschodzące słońce swymi promieniami
Cieniutkie chmurki srebrzy,
Grubsze warstwą złota kryje…
Najgrubsze odcieniami różnymi fioletu…
Tu i ówdzie delikatny błękit
Turkusami wabi-tam,
Gdzie pierzynka obłoków nie sięga…

Na ziemi drzewa,krzewy ozdobione szadzią
Śpiewają melodyjnie o urokach zimy…
Świeży śnieg puszysty ozdobił rysunek…

Na nim nasze dwa ślady razem,
Idące przed siebie…

Ku przeznaczeniu…

Telbar