TATRZAŃSKIMI SZLAKAMI… Sonet XXI

TATRZAŃSKIMI SZLAKAMI…
Sonet XXI

Gdy zapachem jagód,wrzosów witasz brzask…
Gdy ptaków niemiłosierny słyszysz wrzask…
Gdy zapach świerków rządzi Twoimi zmysłami,
Gdy słyszysz szum pszczół -idziesz dolinami…

Gdy słyszysz szumy traw wiatrem niesione…
Gdy porosty świecą jakby pozłocone…
Gdy wilgoć obłoków omywa Twą twarz…
Jesteś wysoko-regle pod stopami masz…

Gdy widzisz orła i błysk w jego oku…
Gdy obłoki płyną na tle potoku…
Gdy widzisz nad sobą tylko chabry nieba-

Jesteś na szczycie-wyżej już nie trzeba…
Nie można już bliżej nieba…Chyba,że…
Jestem z Tobą…Nieważne wtedy gdzie…

Czesław

ab189054aeduchgororygram1-505x630

WYZNANIE…

WYZNANIE…

Ja tych wierszy nie piszę…
One drzemią we mnie,
Uśpione dniem powszednim
I niemożliwością…
Wędrują niestrudzenie
Miesiącami…
Latami…
Po zakamarkach mojej wyobraźni…

Czekają -
Na chwilę…
Na błysk w oku…
Na zawrót głowy…

I budzą się poplątane,
Gdy dociera do nich
Zapach świerków…
Szum potoków…
Grzmot wodospadów…
Szept skał muskanych
Podmuchami wiatru…
Błysk świateł,zanurzonych
W kroplach porannej rosy:
Na stokach…
U podnóża gór…
Na szczytach…

I  gdy  serce  przepełnia  szczęście…

Ja tylko znam litery…
I ustawiam je w porządku,
Zgodnie z rytmem serca…

Na kartach zapamiętania…

Telbar

OPOWIADANIE O PISANIU…

OPOWIADANIE O PISANIU…

„Poetą się nie jest,poetą się bywa…”
Najczęściej mi się to przytrafia w górach…
W górach mi najbliżej do mojej Duszy-
Tam serce pisze to,o czym Dusza śpiewa…

Lubię czasem pójść w góry sam…
Mam wtedy czas na rozmyślania…
Na wędrowanie ponad czasem…
Na pomijanie czasoprzestrzeni…
Mam wtedy czas na pisanie sercem-
Swoich wspomnień…
Swoich marzeń…
Swoich bajek…
Swoich  mitów…
Swoich legend…
Wiele wierszy napisałem całkowicie „w głowie”
Będąc tam ,wysoko -w moich ukochanych górach…

Kiedyś,będąc sam w takich trudnych górach ,
Zaplątany w odludne zakamarki,
Trochę zagubiony między niebem a ziemią
Ja-mały pył nieistotny dla gór majestatu,
Przyklejony do przepastnych stoków
W tym magicznym  świecie górskich niezwykłości,
Łapiący ostatnie promienie zachodzącego słońca,
Trochę przestraszony zapadającym mrokiem
I pogarszającą się pogodą…
Zakochany „po uszy” jednocześnie
We wspaniałej kobiecie i górach ,
Marzący o szczęśliwym powrocie
Do Niej i do domu-
Sercem pisałem tak…:

Czasem  sam chodzę w góry …
Ale tak naprawdę –
Tam nigdy nie jestem sam…

Tam jestem z górami…
Marzeniami…
Wspomnieniami…

Tam jest niewypowiedziane piękno…

Chociaż-
Czasem…
Nagle…
Niespodzianie…

Straszny wicher zadmie:
Marzenia rozrzuci,
Krtań mocno zaciśnie,
Łzę z oka utoczy,
Na twarzy rozmaże,
Do ziemi przydusi…

Lecz  góry i wspomnienia  zostają…

Na zawsze…

Ten, rodzący się w głowie mej wiersz ,
Był liną asekuracyjną,splecioną z marzeń -
Niczym nić Ariadny…
No i jestem…

Ten wiersz to naprawdę ja i moja Dusza,
Która momentami siedziała na ramieniu…
Zapisałem go dopiero w domu-
Na kartach zapamiętania …
A obraz tej właśnie wyprawy
Mam w sercu wyryty chyba najgłębiej…

Góry nie mają litości dla niepokornych,bezmyślnych,głupich…
Im wybitniejszy taternik,alpinista,himalaista-
Tym bardziej pokorny dla gór majestatu…

Telbar

WYZNANIE…

WYZNANIE…

Ja tych wierszy nie piszę…
One drzemią we mnie,
Uśpione dniem powszednim
I niemożliwością…
Wędrują niestrudzenie
Miesiącami…
Latami…
Po zakamarkach mojej wyobraźni…

Czekają -
Na chwilę…
Na błysk w oku…
Na zawrót głowy…

I budzą się poplątane,
Gdy dociera do nich
Zapach świerków…
Szum potoków…
Grzmot wodospadów…
Szept skał muskanych
Podmuchami wiatru…
Błysk świateł,zanurzonych
W kroplach porannej rosy:
Na stokach…
U podnóża gór…
Na szczytach…

I  gdy  serce  przepełnia  szczęście…

Ja tylko znam litery…
I ustawiam je w porządku,
Zgodnie z rytmem serca…

Na kartach zapamiętania…

Telbar

JAKI KOLOR MA TWOJA DUSZA,GDY ŚPI…

JAKI KOLOR MA TWOJA DUSZA,GDY ŚPI…
Sonet XVI

Nocą z dzikimi gęsiami przylecę,
Pod Twe zamknięte powieki zaświecę
Swymi oczyma i spojrzę głęboko,
Co na samym dnie gości Twoje oko…

Jaki kolor ma Twoja Dusza ,gdy śpi-
Skoro każdej nocy tak cudownie śni…
Chyba kolorami tęczy się mieni
Od fioletów w cieniach do czerwieni…

Nimi  maluje podniebne obłoki-
Poranne,w południe,o zachodzie…
Ozdabia  wszelkie natury uroki…

Nimi pomaluję Twoje marzenia,
By już Twe życie nie znało cierpienia,
Żalu, smutku ani chwil zwątpienia…

Telbar