PRZYJDĘ DO CIEBIE…

PRZYJDĘ DO CIEBIE…
Przyjdę do Ciebie któregoś wieczora
Razem z Twym pierwszym snem…
Przyniosę z sobą bukiecik marzeń-
A każde zamienię w sen…
Zabiorę Ciebie w tak przedziwny świat,
Gdzie sen jest życiem…
A życie jest snem…Wcześniejsze życie wymażę z pamięci…

Będę opowiadał Ci swoje marzenia,
W które Twe życie przemienię…
Pokażę Ci ogród ,w którym magnolie
Kwitną przez okrągły rok…
Gdzie czerwone róże
Swym pięknym
Zapachem
Znaczą -
Jak dawniej-
Miłości trop …

Będę się ciągle wkradał w Twoje sny,
A za każdym razem -
Nad ranem …
Na Twej twarzy
Trzy łzy zostawię :

Pierwszą -łzę szczęścia…
Drugą -żalu,że to już świt…
Trzecią -bólu,że to tylko sen…

Będę przychodził uparcie tak długo,
Aż powiesz :
Nie odchodź…
To dopiero świt…

Uronię wtedy tylko jedną łzę …

Łzę szczęścia…

Telbar

TATRZAŃSKIM I SZLAKAMI…

TATRZAŃSKIM I SZLAKAMI…

Welonem nocnych mgieł pokryte Tatry,
Zmorzone o słonecznym poranku snem-
Ze świtem ożywają światłem,cieniem…
Wraz z poranną rosą wchłaniają mnie…

Przywołują mnie swoim majestatem,
Obiecują mnóstwo niezbywalnych chwil…
Stoki witają limbami,smrekami…
Szczytom-wiatrem podszyta czapka z chmur…

Wracam,gdy po stokach płyną zmierzchłe mgły-
Jesienią bywają często takie dni…
Patrząc z dolin ku szczytom-znów tęskno mi…

Gdy naprawdę kochasz-to serce nawet
Wyczerpane koncert zmęczeniem swym gra…
Po zejściu z gór nigdy nie szkoda dnia…

Czesław

38b17b1a2f19ec7b4020108e83f4e87314190feniks

KOLOROWY KONCERT

KOLOROWY KONCERT

Byłem  kiedyś  na rannym  spacerze ,
A muszę wyznać,że w bajki nie wierzę …
Szedłem powoli zwykłą polną drogą ,
Mijając domy,malowane płotki ,
Ogródki,których zazdrościć sobie mogą
Sąsiedzi,znajomi-młodsze,starsze  ciotki -
W kierunku łąk rozległych,leżących opodal …

Widziałem i słyszałem koncert przedziwny,
Gdzie różne dźwięki kolor miały inny :
Pastelowe szumy, karminowe świsty,
Tęczowe śpiewy i złotawe szepty…
Fioletowe nuty, czerwone dźwięki,
Zielone szepty i niebieskie jęki :

Grane na strunach traw ,
W rosie skąpanych ,
Dzwonkach kwiatów,
Pajęczynami powiązanych …

Poruszanych wiatrem,
Szarpanych przez ptaki ,
Muskanych przez motyle …

I sam już nie wiem,czy wszystko tak było,
Czy  tylko  to  mi  jakby się  przyśniło …???

Tylko skąd źdźbła traw w moich włosach …???

Telbar

KOCHAĆ TO ŚNIĆ NA JAWIE…

 
KOCHAĆ TO ŚNIĆ NA JAWIE…
Kochać to śnić na jawie…
Niby stąpając po ziemi-
Dotykać nieba prawie…
Perły porannej rosy
W naszyjniki zbierać…
Barwne słońce gasić,
By zapalić księżyc …
Spod zamkniętych powiek,
Niczego nie widząc,
Wszystko wkoło widzieć…
Nawet gdy drugie serce
Błądzi gdzieś w rozterce…
Bo prawdziwa miłość
Nas o zdanie nie pyta…
Czy zimą,czy w lecie-
Jawę ze snem plecie…
Telbar

WIELE ŚWITÓW JUŻ BYŁO BEZ CIEBIE…

Mój czarno-biały pastel „Grzybobranie”

WIELE ŚWITÓW JUŻ BYŁO BEZ CIEBIE…
Sonet XXII

Wiele świtów już było bez Ciebie,
Wiele zmierzchów kończyło szare dni…
Pytałem siebie,co może być dalej…
Wtem-razem z wiosną -zjawiłaś się Ty…

Znalazłem Cię nagle w ludzkim tłumie-
Piękne serce błyszczało na Twej dłoni…
Życzliwość ogniem w Twych oczach płonie,
A jeden śpiew Duszy drugi goni…

Już zapomniałem : gdzie sen,a gdzie jawa…
Ty nie pamiętasz co jawą jest ,a co snem…
Razem marzymy za każdym wspólnym dniem…

Teraz każdy brzask budzi się z Tobą,
A miłowania rytmem i szeptem wyznań
Kończymy nocą  każdy wspaniały dzień…

Telbar

PATRZYSZ MI W OCZY…

PATRZYSZ MI W OCZY…

Patrzysz mi w oczy-czytasz moje sny…
Patrzę w Twe oczy-Twa namiętność śpi…
Głębokim pocałunkiem uwodzę Cię…
Wśród czułych, namiętnych pieszczot,
W moich ramionach rozpływasz się…
Otoczyło nas świata piękne wirowanie,
Liczymy się tylko my i nasze pożądania…
Nasze dłonie wszędzie błądzą wzajemnie-
Ciała nasze nie bronią się nadaremnie…
Płoną rozkoszą,cudownie rozgrzane,
Zdążają do celu,ciągle podniecane…
Bierzemy i rozkosz mamy z dawania…
Przenikam Cię całą,drżymy z pożądania…
Karmiona  moją czułością,

odpłacasz dziką namiętnością…
Zamknięte oczy…pełne zrozumienie…
Jęki ekstazy…cudowne spełnienie…

A gdy świt nadejdzie błękitnozłoty
Może nie będziesz pamiętać już o tym…

A może jednak…???
Może znów spojrzysz w me oczy i…
Może odczytasz kolejne sny…???

Telbar

KOCHAĆ TO ŚNIĆ NA JAWIE…

KOCHAĆ TO ŚNIĆ NA JAWIE…

Kochać to śnić na jawie…
Niby stąpając po ziemi-
Dotykać nieba prawie…
Perły porannej rosy
W naszyjniki zbierać…
Barwne słońce gasić,
By zapalić księżyc …
Spod zamkniętych powiek,
Niczego nie widząc,
Wszystko wkoło widzieć…
Nawet gdy drugie serce
Błądzi gdzieś w rozterce…

Bo prawdziwa miłość
Nas o zdanie nie pyta…
Czy zimą,czy w lecie-
Jawę ze snem plecie…

Telbar

WIRTUALNA MIŁOŚĆ JAK SEN…

WIRTUALNA  MIŁOŚĆ  JAK  SEN…

Przyjdę do Ciebie któregoś wieczora
Razem z Twym pierwszym snem…
Przyniosę z sobą bukiecik marzeń-
A każde zamienię w sen…
Zabiorę Ciebie w tak przedziwny świat,
Gdzie sen jest życiem…
A życie jest snem…

Wcześniejsze życie wymażę z pamięci…

Będę opowiadał Ci swoje marzenia,
W które Twe życie przemienię…
Pokażę Ci ogród ,w którym magnolie
Kwitną przez okrągły rok…
Gdzie czerwone róże
Swym pięknym
Zapachem
Znaczą -
Jak dawniej-
Miłości trop …

Będę się ciągle wkradał w Twoje sny,
A za każdym razem -
Nad ranem …
Na Twej twarzy
Trzy łzy zostawię :

Pierwszą -łzę szczęścia…
Drugą -żalu,że to już świt…
Trzecią -bólu,że to tylko sen…

Będę przychodził uparcie tak długo,
Aż powiesz :
Nie odchodź…
To dopiero świt…

Uronię wtedy tylko jedną łzę …

Łzę szczęścia…

Telbar

METAMORFOZA SNU…

Obraz Leona Wyczółkowskiego „Rybacy brodzący”

METAMORFOZA SNU…

Wędrowałem  po krainie  snów,

Szukałem kobiecych pragnień…

Gorących rytmów…

Miłosnych  marzeń…

Za zakrętem szarej codzienności-

Spotkałem piękną samotną

W sukience z kwiatów magnolii…

Smutną ,zagubioną,

W czarnej rozpaczy-

Bo jej ukochany

Nie mogę z Tobą być-

Powiedział…

A jeszcze wczoraj

Swoim skarbem ją nazywał…

I zostawił ją samą…

Skutą uczuć chłodem…

Ciemne  chmury  niebo  pokryły …

Piękne ,smutne oczy

Gorzkie łzy wypełniły…

Czas w miejscu  stanął…

Świat się zatrzymał…

I została na zawsze

Niczyja…

Taki był smutny sen,

Jakich wiele…

A i w życiu takich

Historii nie mało…

I tak by zostało,

gdybym nie ja,

malarz kolorowych snów-

Nie przemalował …

Nie dodał barw…

Sprawiłem więc,

Że ten smutny sen

Nagle skończył się…

I ciało ożyło …

I uderzyło serce,

Co w nim było …

Najpierw powoli -

Raz jeden,raz drugi …

I tak nierówno

Biło przez czas długi,

Szukając swego rytmu-

Wznosząc się,spadając …

W rannej rosie brodząc,

A to deszczem płacząc …

Wtem czas ruszył z miejsca-

I ruszył na nowo …

I stało się wszędzie

Barwnie,kolorowo :
Zieleń traw różnych,

Posrebrzonych rosą,
Inna,gdzie przydeptana

Była stopą bosą…

Błękit nieba odbity

W gładkim lustrze wody…

Białe czapki rybaków,

Ciągnących niewody…
I całe łąki usłane

Kwieciem kolorowym ,

Z górującym nad wszystkim

Makiem purpurowym…

I Ty w sukience czerwonej…
I tak niech zostanie na zawsze…

NA  ZAWSZE…

Telbar

PS:Od słów: „…Nie mogę z Tobą być…”do wersu: „…Niczyja…” jest zapożyczone od „Roxette”-było pretekstem do napisania reszty…:)

JAKI KOLOR MA TWOJA DUSZA,GDY ŚPI…

JAKI KOLOR MA TWOJA DUSZA,GDY ŚPI…
Sonet XVI

Nocą z dzikimi gęsiami przylecę,
Pod Twe zamknięte powieki zaświecę
Swymi oczyma i spojrzę głęboko,
Co na samym dnie gości Twoje oko…

Jaki kolor ma Twoja Dusza ,gdy śpi-
Skoro każdej nocy tak cudownie śni…
Chyba kolorami tęczy się mieni
Od fioletów w cieniach do czerwieni…

Nimi  maluje podniebne obłoki-
Poranne,w południe,o zachodzie…
Ozdabia  wszelkie natury uroki…

Nimi pomaluję Twoje marzenia,
By już Twe życie nie znało cierpienia,
Żalu, smutku ani chwil zwątpienia…

Telbar

PORANNE MARZENIE(Na granicy snu…)

PORANNE MARZENIE(Na granicy snu…)

Wschodzące słońce swymi promieniami
Cieniutkie chmurki srebrzy,
Grubsze warstwą złota kryje…
Najgrubsze odcieniami różnymi fioletu…
Tu i ówdzie delikatny błękit
Turkusami wabi-tam,
Gdzie pierzynka obłoków nie sięga…

Na ziemi drzewa,krzewy ozdobione szadzią
Śpiewają melodyjnie o urokach zimy…
Świeży śnieg puszysty ozdobił rysunek…

Na nim nasze dwa ślady razem,
Idące przed siebie…

Ku przeznaczeniu…

Telbar