SERCE MATKI (Pamięci mojej Mamy…)


Mój obraz :
„Powrót do domu zimą w księżycową noc”-
Pastel 70X50 cm

SERCE MATKI… Sonet XXV

Pamięci mojej MAMY…

Wracałem do domu po długiej podróży,
W której czas zawsze tak bardzo się dłuży…
A zima była sroga,mrozem skuła wszystko-
Prowadziła mnie droga…Księżyc świecił nisko…

W oddali za wielką śniegową połacią
Małe światełka pod lasem majaczą…
Niczym robaczki świętojańskie…Bledziutko-
Kończą znojny dzień,by powitać jutro…

Tam mnie moje serce zawsze prowadziło,
Bo tam mi najdroższe drugie serce biło…
Serce Matki,które wszystkim dla mnie było…

Upłynęły od tego czasu długie lata…
Jedno już od dawna bije gdzieś w zaświatach…
Tylko ten sam księżyc…I jego poświata…

Telbar

PIĘKNĄ ZIMĄ O SŁOŃCA WSCHODZIE…

PIĘKNĄ  ZIMĄ O SŁOŃCA WSCHODZIE…

Piękną zimą o słońca wschodzie
Szedłem ze swoim czworonogiem,
W puszystym śniegu brodzącym-
Powszedniości poranka skrajem…
Idąc powoli w zamyśleniu-
Oczyma mojej wyobraźni
Cicho  uciekłem w nieznane…
I już po niezbyt długiej chwili
Całkiem inne obrazy miałem ,
Gdy do wizji oczu
Ślad Duszy dodałem…

Widziałem drzewa szadzią ustrojone,
Jakby na jakiś bal były zaproszone…
Widziałem rozsypane tęcz tysiące ,
W  głębokim puchu śniegu skrzące…
Widziałem na połaciach śniegu
Słońca promieniami złocenia,
Przemieszane z turkusami…
Z fioletami w cieniach…
Widziałem długą szyję
Łabędzia białego,
Szukającego skrawka wody
Lodem nie skutego…
Widziałem piękne obłoki
Płynące po niebie,
Ciągnące po ziemi
Błękitne sanie cieni…
Widziałem piękno natury
Niewysłowione…
Widziałem…

Widziałem więc CIEBIE…

Telbar

(26)MIŁOŚĆ A WIATR…??? MOŚCI ZAGŁOBO…

(26)MIŁOŚĆ A WIATR…??? MOŚCI ZAGŁOBO…

Gdy tak siedzimy na tej krawędzi ,oddzielającej niebo od ziemi,błękity od brązów skał,rozkoszując się pięknymi widokami przed i za nami-no i odrobiną dwójniaku dla podkreślenia doniosłości chwili-myśli uciekają do rozważań o miłości…
Mości  Onufry- miłość tak,jak powietrze i  jego ruch -wiatr-bardzo różne mają nastroje i moce…
Wiatr czasem…:
Muska,pieści czule źdźbła trawy na skale czy liście na drzewie…
Lekko żaglem załopocze ,co Waść przecież tak lubisz-gdy jego szum w takielunku żeglarzom miód do serca toczy…
Delikatnie dotknie,gładząc je, białe masy śniegu zawisłe pod szczytami…
Piękne obłoki po niebie goni…
Szumem w koronach drzew ptakom pisklęta do snu kołysze…

Czasem jednak też…:
Grube drzewa,maszty łamać jak zapałki może…
Wielkie masy śniegu-nieraz od lat zastygłe wysoko-w jednej chwili w potężną lawinę,niszczącą wszystko,co spotka na swej drodze, zamienić potrafi…
Płaską taflę wody w wielkie pionowe,pokryte pianą ,ściany  pędzące znikąd donikąd- przelewające się przez nawet wielkich statków pokłady – przemienia…

A cóż człowiek może uczynić z miłością-tym powietrzem, wiatrem Duszy…???
Chyba niewiele…:
Może marzyć i pomagać swym marzeniom w spełnianiu…
Może chcieć być tym źdźbłem trawy…żaglem na maszcie…olinowaniem…białą czapą śniegu …obłokiem na niebie…-i wierzyć, że zawsze tylko lekki zefirek będzie go owiewał…że nigdy wichura go nie dosięgnie…że gdy ona nadciągnie-zdoła skryć się w miejscu spokojnym, bezpiecznym…że zdąży w bezpiecznym porcie zacumować…i przetrwać burzę…i doczekać znów słońca…i poczuje znów muskanie ledwie wiaterka…

A jeśli będzie miał pecha…???
W końcu człowiek to malutki pyłek ledwie,który rodzi się, trwa, kocha,przemija…
Tylko pamięć po nim zostaje i ślady miłości…a natura trwa nadal…a wiatr muska…łamie…pieści…niszczy-i ciągle tak na zmianę…
Podobnie jest z miłością -tym niezwykłym ,wzniosłym stanem Duszy…I nijak się temu nie poradzi,bo to ona nas wybiera…albo nie…

Telbar

SERCE MATKI…SonetXXV


Mój obraz :
„Powrót do domu zimą w księżycową noc”-
Pastel 70X50 cm

SERCE  MATKI…  Sonet XXV

Pamięci mojej MAMY…

Wracałem do domu po długiej podróży,
W której czas zawsze tak bardzo się dłuży…
A zima była sroga,mrozem skuła wszystko-
Prowadziła mnie droga…Księżyc świecił nisko…

W oddali za wielką śniegową połacią
Małe światełka pod lasem majaczą…
Niczym robaczki świętojańskie…Bledziutko-
Kończą znojny dzień,by powitać jutro…

Tam mnie moje serce zawsze prowadziło,
Bo tam mi najdroższe drugie serce biło…
Serce Matki,które wszystkim dla mnie było…

Upłynęły od tego czasu długie lata…
Jedno już od dawna bije gdzieś w zaświatach…
Tylko ten sam księżyc…I jego poświata…

telbar